Jest tylko jedna osoba na świecie, której szczerze nienawidzę. Choć staram się nie.

14 kwietnia 2017

Dlaczego to zawsze muszę być ja? Ta odpowiedzialna? Ta chroniąca? Ta doznająca ciosy? Dlaczego nie oddaje Waszych ciosów? Dlaczego stoję pośród burzy i tylko obrywam? Dlaczego milczę by Was nie zranić? Dlaczego potrafię zatrzymać się w pędzie i nie wybuchnąć gniewem? Dlaczego na to pozwalam?

A gdzie Wy byliście? Wy co mieliście mnie chronić? Dlaczego wtedy nikt nie krzyczał?! Nikt nie chciał zabijać?

Pozostawiona sama sobie. Codziennie niszczona. Mieszana z błotem. Znienawidzona. Terroryzowana.

Mówisz mi o cierpieniu, jakbym go nie znała. Mówisz o udręce, jakbym nie miała jej pod skórą. Czy Ty nie wiesz człowieku, że byłam tam dalej i dłużej niż Ty? Mówisz mi o rozpaczy, jakbym jej nie znała. Mówisz o zamknięciu, jakbym tam nie była. Czy Ty nie wiesz człowieku, że to nic ponad krzyk?

Tak, tak bywa. Czasem boli. Jest samotność. Bezradność. Tak bywa. Taki jest świat.

I co zrobisz?

WY to mój cały świat

23 lipca 2016

Trzy wiedźmy przed Tobą. Trzy na wrzosowisku. A Ty jesteś Pierdołą. Pierdołą na kocu. Na czerwonym kocu w renifery, z aureolą na głowie- świętą Pierdołą- Maryjką z Piaseczna. Jesteś Babunią Pierdołą, z przed sobą białą kanapą na kółkach i grzmiącym światem z przeszłości. Jesteś Pierdołą normalną.

Normalna Pierdoła przeszłość ma we krwi, normalność i świętość przyszły z czasem. Z upływającym życiem do krwioobiegu Pierdoły dostali się wszyscy spotkani, niecodzienni- dalecy, bliscy, ważni, nieważni. Jej serce nie staje, ciągle bez wytchnienia pompuje życie niemarne, bardzo normalne. Jest kimś bo Was ma. Jest świętą Pierdołą patronką normalnych, Babunią Pierdołą- Maryjką z Piaseczna.

nie u miem w samotność

23 lipca 2016

Mam cztery ściany, mam kuchnię, mam łóżko, mam szafę i telewizor i kibel, nawet mam wannę i lustra. Mam rano, mam południe, mam wieczór. Jestem posiadaczem życia. Mam brak czasu i czas. Mam obowiązki i pragnienia. Mam Was. Mam Was daleko, za daleko ode mnie. Mam wszystko puste. Mam wszystko ciche, wszystko zimne, wszytsko bez sensu.

Życie w oddali przyniosło szarość i pustkę. Bez mojego stada jestem tylko ciałem i krwią. Bez mojego stada nie odbijam się w lustrze, każdy plan jest bez nóg, każde marzenie staje się koszmarem. Bez mojego stada przestaje być człowiekiem. Społecznie upośledzona siedzę wśród moich czterech pustych ścian. Zagubiona, niepewna, bez mocy.

Nie umiem w samotność. Nie umiem w tęsknotę.

NIEcierpliwość

10 kwietnia 2016

Czekanie to chyba najgorsza z form tortury.  Czekanie na Kata. Czekanie na obiad. Czekanie na miłość. Czekanie na zmianę. Dla Pierdoły czekanie to odliczanie straconego czasu, to skręt kiszek, niemoc i często złość. Brak przyzwolenie na uciekający czas, ten pośpiech i NIEcierpliwość to oznaki braku wiary. Braku wiary w siebie. Brak wiary w odpowiednie TU i TERAZ. Wreszcie brak wiary w Tego Tam Na Górze.

Bywa tak, że Pierdoła wije się w niepewności, zmuszona czekać, nie stanowić o sobie. Bywa też tak, że całkiem niespodziewanie staje się cud. Cudownie dzwoni telefon, cudownie dostaje mejla, cudownie przestaje czekać bo oto przyszło odpowiednie TU i TERAZ. Wraz z cudem przychodzi spokój, dużo pracy, ale pracy z celem na końcu. Cud włącza światełko w tunelu. Wiemy po co to wszystko. Przynajmniej teraz, przynajmniej przez chwilę. Bo wraz z czasem przedrapuje się przez nas nasza natura i znowu wątpimy. Znowu błagamy, znowu prosimy, znowu czekamy.

Taka ta nasza NIEcierpliwość. Takie to nasze ciągłe NIEzaspokojenie.

niełatwość

18 stycznia 2016

Czasami przychodzi niełatwość. Niełatwośc najgorsza jest wtedy gdy nie zgadzamy się z tym co nas spotyka. Niełatwośc często wynika ze zgorszenia, smutku, czy powątpiewania. Tak trudno godzić się na niezgodność z naszym osobistym planem. Ale cóż zrobić? Chyba tylko robić swoje i nadzieje mieć, że kiedyś się uda.

Panie Boże daj….

wolne atomy

30 października 2015

Taki ten dzień nudny, taki długi, taki nijaki. Obiad, śniadanie zjedzone, teraz czekam na kolację. I tak dziś żyję od posiłku do posiłku, od rozmowy do rozmowy, od czekania do czekania.
Taki ten dzień nudny, taki długi, taki nijaki. Wypijam 5 kawę, chyba dziś ostatnią i czekam na kolację. I tak dziś żyję od kawy do kawy, od rozmowy do rozmowy, od czasu do czasu.
Taki ten dzień nudny, taki długi, taki nijaki. Taki trochę jak flaki, taki trochę to słoneczny, to trochę ciemny, taki taki. I tak dziś żyję od godziny do godziny, od minuty do minuty, od sekundy do sekundy.

tylko 100% daje szczęście

3 października 2015

Piorą nam te mózgi, piorą i wciskają kit. Pierwszy kit to my sami, że tacy wyjątkowi, tacy och i ach, że manna z nieba spadnie, że tacy genialni, tacy wspaniali… Drugi kit to konsekwencja, żeby się nie zabić, nie powiesić to wmawiają nam i my sobie sami, że lubić musisz to co masz, że to co masz to to co kochasz i ciesz się z tego bo to jest złoto samo, mimo, że to gówno jest- nic więcej.

A ja mowię- tylko 100% daje szczęście. Tylko, że 100% to nie jest coś podarowanego, coś łatwego. 100% to ciężka orka, dużo pracy, zwątpień, to ciągle brnąć przez gówno bo Ty go nie chcesz, bo wiesz, że to nie złoto. 100% to wymagać od siebie i innych- to osiągać to czego się chce. 100% to nie godzić się na sklejanie rzeczy na ślinę. 100% to chcieć i dostawać.

Nie godzę się na życie przeciętne. Nie godzę się na nieidealne związki. Nie godzę się na marną pracę. Nie godzę się na to by ktoś mi mówił kim mam być, kim jestem. Chcę 100% i o nie walczę. Chcę chcieć i chcę.

poranki mam lepsze

3 października 2015

Samotne poranki Pierdoły są lepsze niż jej samotne wieczory. Poranki zawsze są nowe, są prostym symbolem początków. Poranki zawsze są pełne braku czasu, bieganiny i przygotowań do dnia- często ciężkiego dnia. Jakos tak nawet po zbyt krótkim śnie łatwiej jest życ z rana, niż z wieczora.

Samotne wieczory są pytaniem. Wieoczory są końcami, to wtedy najbardzije brakuje objęć i bicia serca. Zmęczeni po wielogodzinnej walce, już nic-nie-mogący, przekładamy wszystko na nieistniejące „jutro”.

Poranki mam leksze. Nie męczą mnie w nich ponure wizje nieosiągniętych szczytów, nie męczą niedokończone zadania, nie męczą plany na które nie mam wpływu. Poranki mam lepsze bo jaśniejsze, lepsze bo lepsze- bo dobre jest to co dobre i tanie.

dobrym być i niemarnym

26 września 2015

Chyba jestem bezpychem, niepychem i nawet nieodpychem.

Byłam spleśniałym tostem, byłam starą skorupką po dawno zjedzonym jajku, byłam zużytą chusteczką na dnie kosza, umazaną wczorajszą kolacją i z zaschniętym gilem. Byłam niewarta, obdarta, zgnieciona i wgnieciona, byłam zdarta, rozsypana, i zbierana. Zawsze gdy próbowałam grać w życie, przegrywałam.

Niewiara w siebie ciągle wraca, ale staram się dobrym być i niemarnym.

czasopochłaniacz

5 września 2015

Samotna nie bywam, choć sama już tak. W tych chwilach samości- bo przecież nie samotności- mam czas myśleć. Moje myśli pędzą ku przyszłości, ku ulotnemu czasowi. Z biegiem lat czas zmienia swoja konsystencję, już nie kroi się go ciężko, na kawałki; staje się rzadki i przelewa się przez palce. Jest rzadki podwójnie bo rzadkością jest również czuć, że się go ma. Ja czuję, że mi go brak, że zbyt długo zwlekam z wieloma decyzjami. Chciałabym zapakować tak wiele, w najchętniej, kilka minut.  Mam tyle planów, pomysłów, chęci. Mam punkty, które czekają na odhaczenie.

A ja, ta niesamotna, ta nie nieszczęśliwa, ta mająca PLAN- jestem zależna od wszystkiego innego. Ta ja, która lubi kontrolę, lubi decydować i mieć ostatnie zdanie- skazana jestem na decyzje losu i innych ludzi.

A czas płynie, przelewa się przez durszlak zdarzeń i dyszy na karku.

Czy ja nadal mam CZAS?